Idea demokracji: wady i zalety

Demokracja (gr. demos - lud, kratos - władza, władza ludu) - to pojęcie stanowiące jedną z centralnych kategorii myśli politycznej i teorii polityki. Najogólniej biorąc, słowo „demokracja” wskazuje na źródło i piastuna władzy publicznej, na procedury podejmowania decyzji oraz na ograniczenia, którym podlegają rządzący.

Idea demokracji jest „produktem” antycznej myśli politycznej i jako pierwsza znalazła zastosowanie w starożytnej Grecji. Demokracja ateńska oznaczała możność i obowiązek uczestnictwa wszystkich wolnych obywateli w dyskutowaniu o sprawach publicznych oraz w stanowieniu praw. Charakterystycznymi cechami demokracji ateńskiej były:

a) uznanie wszystkich wolnych obywateli płci męskiej za równych wobec prawa i umożliwienie im udziału w decydowaniu o sprawach publicznych;

b) zagwarantowanie wolnym obywatelom dostępu do stanowisk publicznych;

c) rotacja osób pełniących funkcje publiczne;

d) przyjęcie zasady, że decyzje zapadają w wyniku dyskusji;

e) podejmowanie decyzji większością głosów;

f) oddanie władzy zwierzchniej w ręce zgromadzenia wszystkich wolnych obywateli;

g) ustanowienie idei rządów państwa;

 Składniki te pozostają żywe od czasów antycznych, aż do współczesnego porządku politycznego. Należy jednak podkreślić, iż choć demokracja i jej składowe stały się źródłem inspiracji, nie były przedmiotem jednoznacznie pozytywnych ocen wśród myślicieli epoki w której następował jej rozwój. Największym krytykiem był Platon, dla którego demokracja oznaczała rządy „nieoświeconego” tłumu, powodującego się zmiennymi kaprysami. Tłum według myśliciela nie kierował się wiedzą, która stanowić winna fundament niezbędny dla urządzenia sprawnie funkcjonującego państwa. Również Arystoteles, choć mniej krytyczny, uznawał demokrację za jedną ze „zwyrodniałych” form państwa, przeciwstawiając ją „rządom najlepszych obywateli ku ogólnemu pożytkowi”.

Wspólnym dla obu filozofów wątkiem krytycznym była dezaprobata dla oddania władzy w ręce wszystkich dorosłych obywateli, co wedle ich opinii przyczynić miało się do chaosu i upadku państwa. Ten właśnie sposób postrzegania demokracji charakteryzuje średniowieczną europejską myśl polityczną, kształtowana głównie przez filozofię katolicką. Poszukuje ona odpowiedzi na pytanie o najlepszy ustrój nie w rozumieniu wolnego obywatela, lecz w odkrywaniu woli Boga. Równość obywateli - stanowiąca podstawę demokracji ateńskiej - zostaje zastąpiona równością ludzi przed Bogiem. Władza zostaje uznana za atrybut woli boskiej i jako taką przyznaje się ją jednostce (pomazańcowi bożemu), a nie zbiorowości. Kwestionowanie ustanowionych praw staje się przejawem buntu przeciwko ustanowionemu przez Boga naturalnemu porządkowi społecznemu: buntu, który zasługuje na potępienie. Odwrót od aktywności wolnych ludzi i zastąpienie jej zróżnicowanymi formami poddaństwa, ustanowienie ścisłej hierarchii politycznej oraz uznanie, że prawa stanowione przez człowieka muszą jedynie odzwierciedlać prawa boskie, uczyniło demokrację pojęciem bezużytecznym i niepożądanym. Nie oznacza to jednak, że myśl średniowieczna odwróciła się całkowicie od idei demokracji. Na szczególną uwagę zasługuje dzieło Marsyliusza z Padwy „Defensor Patriae” opublikowane w 1324r., w którym sformułowana została idea suwerennej władzy ludu, stanowiąca nawiązanie do antycznych koncepcji demokracji. Stało się ono zaczynem nowych przemyśleń na temat demokracji.

Wzrost zainteresowania starożytnością, charakteryzujący epokę Odrodzenia, przyczynił się bez wątpienia do wskrzeszenia idei demokracji. Jednakże czynnikiem, który w szczególny sposób ją rozbudził, stała się Reformacja - podważająca fundamenty katolickiej nauki o władzy, państwie i roli Kościoła w życiu publicznym oraz formułująca nowe postulaty ustrojowe. Wśród nich pojawia się uznanie prawa do walki z tyranią oraz ujęcie państwa jako umowy społecznej mającej na celu dobro ludu. Ważnym elementem myśli politycznej staje się zaakceptowanie znaczenia tolerancji religijnej, umożliwiającej odejście od plagi wojen religijnych nękających ówczesną Europę.

Dalszy rozwój idei demokracji związany jest z narodzinami liberalizmu. Myśl liberalna akceptuje znaczenie idei wolności, zabezpieczonej instytucją praw obywatelskich, formułę rządów przedstawicielskich oraz konieczność ustanowienia granic działania rządu.

Istotnym przełomem w pojmowaniu demokracji stało się wprowadzenie powszechnego prawa wyborczego, faktycznie zrównującego prawno - polityczną pozycję wszystkich dorosłych obywateli. Oznaczało to ostateczne zaakceptowanie poglądu, że podstawową formą urzeczywistniania władzy ludu jest działalność wybranych przezeń przedstawicieli. Główną instytucją życia publicznego stają się partie polityczne rywalizujące między sobą o głosy wyborców. Obok nich powstają liczne organizacje zrzeszające obywateli

dla realizacji ich potrzeb zbiorowych. Tworzy się społeczeństwo obywatelskie. Równocześnie rywalizacja polityczna komplikuje się i ulega zaostrzeniu, grożącemu utratą stabilności politycznej systemów demokratycznych.

Na przestrzeni wieków rozwijająca się demokracja napotykała szereg trudności. Ewoluowały jej założenia idące w ślad za zmieniającymi się realiami polityczno – ustrojowymi ówczesnego świata. Na przestrzeni dziejowej wykształcił się jednak pewien kanon zasad, które nieoderwanie związane są z demokracją i tym czym jest ona na współczesnych. Wytworzył się swoisty zbiór cech, które utożsamiane z demokracją, nadają ludzkości poczucie ładu otaczającego świata. Należą do nich:

• wolność jednostki (wolność osobista, prawo do posiadania własności);

• ochrona życia ludzkiego;

• sprawiedliwość;

• równość;

• praworządność, czyli rządy prawa;

• różnorodność;

• tolerancja;

• dobro wspólne;

• patriotyzm;

• jawność życia publicznego i prawda;

• spokój społeczny;

• bezpieczeństwo państwa i obywateli;

• samorządność.

 

Skutkiem nadania idei demokracji ram i zasad, jest niestety także możliwość tworzenia ich wynaturzeń, a także odłamów głównej myśli. Zasady, które winny być dla wszystkich i przez wszystkich rozumiane tożsamo, nabierają indywidualnego charakteru, przybierają maski – pod którymi kryją się opatrznie widziane i rozumiane cechy demokracji. W innym przypadku zdająca się być w uśpieniu demokracja, w ogromną siłą eksploduje – nadając nowe tchnienie obywatelom.

5 marca 1933 roku miało miejsce dość spektakularne zjawisko w historii demokracji. Obywatele weimarskich Niemiec dowiedli tego, co Platon - pierwszy wielki krytyk ludu - uważał za nieuniknione: w wyniku wolnych wyborów do władzy doszła partia narodowosocjalistyczna, której przywódca okazał się prawdziwym tyranem. Rok 1989 przyniósł coś, czego Platon nie brał pod uwagę - tym razem ewolucja ustrojów przebiegła w odwrotnym kierunku. Chociaż proces demokratyzacji przebiega z trudem i nie bez zastojów, większość obywateli młodych demokracji nie wyobraża już sobie powrotu do dawnego systemu, a w krajach od dawna demokratycznych możliwości innej formy rządu nie bierze się nawet pod uwagę.

Przywódca demokracji ateńskiej, Perykles, w swojej słynnej mowie pogrzebowej na cześć ofiar wojny peloponeskiej powiedział: „Jesteście jedynym narodem, który jednostkę nie interesującą się życiem państwa uważa nie za bierną, ale za bezużyteczną”. Aktywność obywatelska jest nie tylko warunkiem funkcjonowania demokracji, lecz samą istotą tego systemu politycznego. Nie można jej sprowadzać wyłącznie do frekwencji wyborczej, choć uchodzi ona powszechnie za podstawowy wskaźnik zaangażowania obywateli. Wielu z tych, którzy nie głosują, poda „arytmetyczny” powód swojej nieobecności przy urnie. Jakiż bowiem wpływ na wybór rządu ma głos pojedynczego obywatela?

To jednak, co wydaje się racjonalne z perspektywy pojedynczego obywatela, okazuje się sprzeczne z zasadami działania państwa demokratycznego. Bierny obywatel, jak pasażer na gapę, nie chce przecież wyrzec się dobrodziejstw demokracji. Chce korzystać z praw, jakie państwo gwarantuje, tyle że najważniejsze z nich - prawo wyboru rządu, a tym samym, poniekąd, stanowienia o sobie - jawi mu się raczej jako fikcja bądź uciążliwy obowiązek. Nie zdaje on sobie jednak sprawy z tego, że sama możliwość finansowania państwa demokratycznego zależy od aktywności każdego obywatela.

Nie wszyscy jednakże uchylający się od udziału w wyborach uważają, że demokratyczne zasady wyboru rządu są najwłaściwsze. Często odmowa udziału w życiu politycznym bierze się z wyraźnego przekonania, że tą drogą nie powstaje władza, która dbałaby o interes „szarego Kowalskiego”, a jest to jedynie realizacja prywatnych ambicji, niekończące się spory o rzeczy nieistotne, manipulacja emocjami - wszystko tylko nie efektywne rządzenie krajem.

Nie tylko apatia, ale i błędne nakierowane zaangażowanie w życie polityczne może być zagrożeniem dla demokracji. Fale emocji we współczesnych demokracjach podnoszą się i opadają w rytm wyznaczony przez wybory. Niekiedy wznoszą się ponad zwykły poziom i udzielają się osobom na co dzień pasywnym. Ta sytuacja jest dla nich przejawem naruszenia równowagi systemu - włączenia się do gry politycznej aktorów, którzy nie mają do niej kwalifikacji, gdyż można je nabyć jedynie w drodze żmudnej praktyki obywatelskiej. W Niemczech w wyborach, których skutkiem było przejęcie władzy prze Hitlera, była wyjątkowo wysoka frekwencja. Sprawne funkcjonowanie demokracji, jak żadnego innego ustroju, zależy bowiem od zbiorowej mądrości obywateli, podczas gdy w postawie emocjonalnej namiętności biorą zwykle górę nad rozsądkiem. Obywatel musi sobie zdawać sprawę z tego, że będzie ponosił konsekwencje własnych wyborów, że jest za nie odpowiedzialny, choćby tylko w niewielkiej jej części. Zatem ważną rzeczą w utrzymaniu stabilnej i niepodważalnej demokracji, jest wyrobienie wystarczająco neutralnej opinii oraz kontrola nad manipulacjami mas ludzkich, do których nie ma prawa dochodzić. Niestety tak się zdarza. Warto zatem dużo częściej zastanawiać się nad każdą teorią nam prezentowaną i odbierać tylko niepodważalne fakty, które zaważą na decyzji przez nas podjętą.

Problemem współczesnej demokracji jest daleko idąca jej zinstytucjonalizacja, do tego stopnia, że trudno sobie wyobrazić, by reprezentacja woli i opinii społecznej mogła wyrażać się bez istnienia trwałych struktur partyjnych. Wielu krytyków demokracji uważa jednak, że z tego względu należy tu mówić raczej o partiokracji. Twierdzą oni, że każda forma organizacji, nawet najbardziej demokratyczna, wymusza hierarchię, a tym samym ogranicza demokrację na rzecz oligarchii - rządów elit. Takie zjawisko jest bardzo niebezpieczne, gdyż nie tylko narusza zasady demokracji, ale również może przyczynić się do tyranii.

Inną kwestią – która także jest obecna w kontekście oblicz demokracji – to korupcja. Gwałci nie tylko zasady demokratycznej sprawiedliwości, wpływa także w katastrofalnym stopniu na skuteczność władzy, prowadząc czasem aż do jej paraliżu. Wydaje się, iż korupcja słusznie zatem uchodzi za jedno z podstawowych zagrożeń demokracji i dlatego większość państw wypowiada jej zdecydowaną walkę.

Wadą demokracji stanowi sytuacja, w której wielu obywateli czuje, że władza w ogóle o nich nie pamięta, nie może trwać w nieskończoność. Przykład Ameryki Łacińskiej pokazuje, że są kraje z demokratyczną konstytucją, w których formalnie rządzący lud może istnieć na granicy minimum egzystencji, czasem wręcz przymierać głodem. Demokracja daje ludziom wolności i prawa, ale nie daje środków, aby z nich skorzystać.

Krytycy demokracji ustalili już model jej upadku. Wieszcząc kres oraz utratę zaufania do demokracji, państwa i prawa, ukazuje się, iż w wielu obszarach nastąpi szczególny kryzys antycznej myśli. Najbardziej dostrzegany i spektakularny nastąpi w obszarze ekonomicznym i społecznym. Na wadliwe działanie narażone są także instytucje demokratyczne, gdzie poprzez niewydolność procedur, alienację i korupcję elit, następować może powolna destabilizacja struktur państwa. Groźna staje się także sytuacja międzynarodowa (np. zagrożenie zewnętrzne).

Płynące od wieków głosy krytyki i sceptycyzmu, trafiają jednakże na opór w środowisku ludzi, dla których demokracja stanowi podstawowy fundament ich egzystencji, bez którego nie mógłby istnieć porządek dzisiejszego świata. Do przejawów zalet tegoż ustroju zaliczyć można jedną z form demokracji bezpośredniej, jaką jest referendum. Stanowi ono jeden ze poddania się „wola ludu” i sprawdzenia jego opinii. Ponadto stwarza ono ogromną okazję - dzięki poprzedzającej je kampanii - edukacji obywateli, uświadomienia im wagi problemów politycznych i zaangażowania w bezpośrednie podejmowanie decyzji.

W obecnych czasach silnie akcentowana pozostaje także ludowa inicjatywa ustawodawcza, stanowiąca formę instytucji demokracji bezpośredniej. Uprawnienie to, choć niewątpliwie użyteczne, jest znacznie rzadziej wykorzystywane przez obywateli niż referendum.

Równie ciekawą formą demokracji bezpośredniej jest amerykańska idea recall - prawo do odwołania urzędników lokalnych przez obywateli. Głos małych ojczyzn – jakimi są społeczności gmin, miast i powiatów – skupiony wokół konkretnego problemu, jest rozstrzygający. Często także determinuje dużo bardziej władze do sprawniejszego funkcjonowania miejscowej administracji.

 Na uwagę przy odnoszeniu się do pozytywnych aspektów demokracji zasługuje system trójpodziału władzy. Nie zawsze w przeszłości było to rozwiązanie oczywiste. Wręcz przeciwnie, uważano, że wszelki podział władzy z natury rzeczy ją osłabia i może prowadzić do konfliktów, które powodują upadek państwa. Zwolennicy podziału władz uważali z kolei, że najbardziej niebezpieczne jest skupienie władzy w jednym ręku. Każda władza deprawuje - dowodził lord Acton - a władza absolutna deprawuje w sposób absolutny. Obywatel wobec absolutnej władzy był właściwie bezbronny i znosić musiał nawet jej najgorsze szaleństwa i wynaturzenia Podzielenia władzy między kilka osobnych instytucji państwowych do pewnego stopnia zapobiega temu niebezpieczeństwu.

W dzisiejszym świecie prawie wszystkie państwa posiadają spisane w jakiejś formie podstawowe prawa ustrojowe. Nawet najokrutniejsze reżimy w dziejach ludzkości, takie jak stalinowski Związek Sowiecki czy nazistowskie Niemcy, posiadały pisane konstytucje. Jednak fakt posiadania ustaw zasadniczych nie umniejszał w niczym totalitarnego charakteru tych państw, w których na niespotykaną wcześniej w historii skalę łamano prawa człowieka. Te skrajne przypadki pokazują, że dla istoty konstytucjonalizmu decydujące znaczenie ma nie samo posiadanie konstytucji, lecz codzienna praktyka życia publicznego. Najlepszym tego przykładem jest Wielka Brytania. W ojczyźnie nowoczesnego konstytucjonalizmu nie istnieje bowiem do tej pory jeden dokument, który można by określić mianem konstytucji. Brytyjski konstytucjonalizm to całokształt regulacji prawnych, zwyczajów i praktyki państwowej, które przesądzają o demokratycznym i praworządnym charakterze brytyjskiej monarchii.

Współczesny porządek międzynarodowy wykształcił kult do demokracji. Winston Churchill powiedział: Demokracja jest najgorszą formą rządów, ale nic lepszego nie wymyślono. Zagrożenia czyhające na państwo demokratyczne mają wciąż wiele źródeł. Tkwią one przede wszystkim w samej naturze ustroju demokratycznego. Pojawiają się one także  w niesprzyjającej sytuacji międzynarodowej, gdy państwo zaangażowane jest w trwały konflikt lub uwikłane w spory z sąsiadami. Ale nie tylko stosunki z innymi państwami są potencjalnym zewnętrznym źródłem osłabienia demokracji. Szczególne znaczenie mają dla demokracji kryzysy gospodarcze, których skutków społeczeństwo doświadcza natychmiast i nie ma dość czasu, by powołać instytucje im przeciwdziałające. Tak było w okresie wielkiego kryzysu lat trzydziestych, który znacznie ułatwił Hitlerowi dojście do władzy, a także w czasie recesji lat siedemdziesiątych, która stworzyła klimat niepewności i sprzyjała uaktywnieniu się grup terrorystycznych

Upadek demokracji nie musi być jednak wcale głośny i widowiskowy. Erozja państwa demokratycznego może zachodzić powoli i niedostrzegalnie dla jego obywateli. Wbrew dobrej kondycji państw demokratycznych trzeba zauważyć, iż na początku XXI wieku żadne z tradycyjnych zagrożeń dla demokracji nie zostało definitywnie oddalone, a w przyszłości zapewne pojawią się nowe. Nie można oczywiście wykluczyć, że pewne przekształcenia w nauce, gospodarce i kulturze, które uważa się dla niej korzystne i wzmocnią jej instytucje i ich społeczne poparcie. Błędem byłoby jednak sądzić, że którekolwiek z nich rozwiążą na stałe kwestię stabilnego i sprawiedliwego porządku politycznego. Rozsądniej zatem będzie myśleć o przyszłości demokracji raczej z pewną troską, niż z niewzruszonym optymizmem.

 

Łukasz Polinceusz